wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 9

No i oczywiście miałam rację. Gdy tylko przekroczyłyśmy próg mieszkania, rzuciły się na mnie jak wilki na mięso. Boże, ale porównanie. Cóż, tak to jednak wyglądało. Od razu posypały się pytania. Skąd go znam? Ile razy się spotkaliśmy? Czy mi się podoba? Czy zaprosił mnie gdzieś? Ale jako że się tego spodziewałam odpowiadałam na wszystko cierpliwie. W końcu rozumiałam je, pewnie gdyby chodziło o którąś z nich zachowałabym się zupełnie tak samo. Ale po kilku pytaniach wykręciłam się zmęczeniem i zaszyłam w swoim pokoju. Padłam na łóżko a moje myśli natychmiast powędrowały do niebieskookiego chłopaka. Nigdy, nawet w najśmielszych marzeniach, nie oczekiwałam czegoś takiego. Zwykła dziewczyna z Paryża poznaje członka najpopularniejszego boybandu na świecie i na dodatek zdobywa jego numer telefonu. Paranoja, co nie? Ale tak właśnie się stało. Co nie zmienia faktu, że jego kumpel jest dupkiem. Ale to nieważne. W końcu z Zayn’em nie będę musiała mieć nic do czynienia. Znaczy mam nadzieję, że nie. Oh, whatever. Najwyżej będę go unikała. Zresztą nie wiadome było nawet czy Niall będzie chciał się ze mną jeszcze spotkać. Postanowiłam, że póki co nie będę zawracać sobie tym głowy. Miałam wiele ważniejszych spraw na których powinnam się skupić. Jak na przykład występ z Cher Lloyd. Z racji jutrzejszego treningu postanowiłam położyć się w końcu spać.

Następnego ranka przebudziłam się kilka minut po dziesiątej. Miałam spore wątpliwości co do tego czy któraś z moich współlokatorek już wstała. Z westchnieniem powędrowałam najpierw do łazienki a następnie do kuchni. Nie chciało mi się za bardzo wysilać, więc po prostu zrobiłam jajka i bekon. Musi im wystarczyć a jak nie to przecież wiedzą gdzie jest lodówka. Swoją porcję zabrałam do salonu. Usiadłam i włączyłam jakąś stację muzyczną. Jadłam, nawet za bardzo nie myśląc o tym. Byłam zmęczona i otępiała ale nie mogłam dłużej spać. Miałam jakieś dziwne sny o głosach w ciemności i niebieskich oczach. potrząsnęłam głową, by pozbyć się uporczywych myśli na temat snu i zamiast tego skupiając wzrok na telewizji. Usłyszałam trzask w pokoju Nicole a następnie kilka siarczystych przekleństw. Po chwili wbiegła zdenerwowana brunetka.
- Co się stało?- spytałam.
- Och, nic. Ja… no ten… z łóżka spadłam- wykrztusiła w końcu i zniknęła w kuchni. Zaśmiałam się. Taaak, komu jak komu ale jej naprawdę mogło się to zdarzyć. W końcu nie pierwszy raz.
- Nettie! To tu jest moje?!- krzyknęła dziewczyna.
- Tak, połowa!
Po chwili dołączyła do mnie zajmując się swoją porcją. Trochę jeszcze potrwało zanim obudziła się Naomi. Nie mam pojęcia ile siedziałyśmy przed tym pudłem ale wystarczająco bym cała zdrętwiała. W końcu podniosłam się by przygotować się do treningu. Odruchowo podniosłam telefon i sprawdziłam czy nic nie przyszło. O dziwo czekał na mnie SMS. Numer był nieznany co trochę mnie zdziwiło. Wątpliwości momentalnie mnie opuściły gdy przeczytałam jego treść.
”Jesteś zajęta dziś wieczorem? Jeśli nie może chciałabyś się spotkać? xx Niall”
Od razu odpisałam.
”Mam czas od 8 więc bardzo chętnie. xx”
Nie czekałam też długo na odpowiedź.
”Ok., wpadnę po ciebie o 8 ;)”
Uśmiechnęłam się sama do siebie wkładając telefon do kieszeni. Zapowiada się zdecydowanie miły wieczór. Z uśmiechem chwyciłam torbę i przeszłam do salonu gdzie czekała na mnie Nami. Po krótkiej chwili wszystkie biegłyśmy w stronę przystanku, bo jak się okazało trochę zbyt wolno się szykowałyśmy. Na szczęście zdążyłyśmy, w ostatniej chwili. Wszyscy już na nas czekali. Przebrałyśmy się i zaczęłyśmy rozgrzewkę. Kilkanaście minut później do Sali wpadła rozgorączkowana trenerka.
- Słuchajcie mnie wszyscy!- zaczęła, łapiąc oddech.- Za jakieś pół godziny przyjdzie tutaj Cher Lloyd ze swoim choreografem. Wiecie, w sprawie tego występu. Przećwiczmy chociaż początek tego układu, to bardzo ważne.
Od razu wszyscy ustawiliśmy się. Co prawda nie było to za bardzo skomplikowane ale chcieliśmy wypaść jak najlepiej. Nie wszystko jednak szło do końca tak jak powinno. Po chwili Amy zaczęła krzyczeć na Jadne, która wpadła na nią, popchnięta przez Jasmin. Przypadkowo, oczywiście. Już myślałam, że się na siebie rzucą, gdy drzwi do Sali otworzyły się. Najpierw wszedł facet, koło czterdziestki a zaraz za nim śliczna brunetka. Nie kto inny jak Cher Lloyd we własnej osobie.
- Witajcie kochani!- przywitała się z uśmiechem. Odpowiedzieliśmy jej tym samym. Poprosiła byśmy się przedstawili. Zaczęliśmy wymieniać swoje imiona. Gdy była jej kolej, głos Nicole się załamał. Spojrzałam na nią i zobaczyłam wielki uśmiech i cudem powstrzymywane łzy. No tak. Spotkała swoja idolkę. Jak mogłoby być inaczej? Ale to co stało się w następnej kolejności całkowicie mnie zaskoczyło. Ona… tak po prostu zemdlała. Rzuciliśmy się by ją złapać. Jamie podniósł ją i przeniósł na jedną z ławek. Ocknęła się już po kilku sekundach i momentalnie spłonęła rumieńcem.
- Ja… przepraszam. Kompletnie nie wiem dlaczego to się stało.- wydukała. Musiałam się nieźle kontrolować, żeby nie zacząć się śmiać. Gdy już stanęła na nogi zaczęliśmy trenować początek układu. Choreograf chodził między nami i dawał wskazówki. Przyznaję, że było to naprawdę przydatne. W tamtej chwili pomyślałam, że chciałabym z nim współpracować częściej. Naprawdę znał się na rzeczy. Po trzech godzinach udałyśmy się pod prysznic. W szatni złapałam Naomi i powiedziałam jej, że spieszę się do domu. Oczywiście nie wypuściła mnie dopóki nie powiedziałabym jej dlaczego. Cóż miałam zrobić. Naprawdę chciałam zdążyć się przygotować przed tą randka. Opowiedziałam jej wszystko najszybciej jak się dało. Gdy skończyłam blondynka uśmiechnęła się i życzyła mi powodzenia. Odwzajemniłam gest i czym prędzej wybiegłam z budynku. W domu jeszcze raz szybko wskoczyłam pod prysznic. Bądź co bądź te w naszej Sali do najlepszych nie należą. Następnie pobiegłam do sypialni by przeszukać szafę. W końcu znalazłam śliczną, turkusową sukienkę. Ubrałam ją i stwierdziłam, że prezentuję się naprawdę nieźle. Wyszukałam tez pasujące do niej buty na obcasie. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Nałożyłam jeszcze delikatny makijaż i byłam gotowa. W samą porę, zostało mi zaledwie 5 minut. Przez myśl przeszło mi gdzie się do diabła podziewają tak długo dziewczyny. Przestałam się tym jednak przejmować, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Chwyciłam torebkę i pobiegłam otworzyć. Za nimi stał uroczy blondyn z niesamowicie niebieskimi oczami. Uśmiechał się słodko.
- Hey, ślicznie wyglądasz.
- Cześć, dziękuję- posłałam mu uśmiech.
- Idziemy?
- Tak, jasne.- odwróciłam się tylko, by zamknąć drzwi. Zeszliśmy po schodach. Niedaleko drzwi stał samochód. Niall podszedł do niego i otworzył dla mnie drzwi od strony pasażera. Wsiadłam a uśmiech nie chciał zejść z mojej twarzy. Chłopak zajął miejsce za kierownicą i odpalił to cudo.
- Gdzie się tak właściwie wybieramy?- zagadnęłam.
- Pomyślałem, że najpierw możemy iść do kina.- odparł, zerkając za mnie. Nadal się uśmiechałam. Okej, niech będzie kino. Moją uwagę bardziej przykuło jednak słowo najpierw. Zżerała mnie ciekawość, co będzie następnie. Wysiedliśmy przed kinem. Wybór filmu chwilę nam zajął ale w końcu postawiliśmy na horror. To Niall zaproponował ten film. Zgodziłam się, mimo że cholernie boję się horrorów. Ale dobra, jakoś to będzie. Kupiliśmy bilety i zaczekałam chwilę na blondyna, który poszedł po popcorn i colę. Weszliśmy do Sali i zajęliśmy swoje miejsca. Już po jakiś dwudziestu minutach trzęsłam się ze strachu. NAPRAWDĘ nienawidzę horrorów. Poczułam na sobie czyjś wzrok. Nie pomyliłam się zwracając się w stronę blondyna. Nachylił się nade mną.
- Boisz się?- wyszeptał mi do ucha. Przeszły mnie dreszcze, jednak tym razem z zupełnie innego powody.

- Troszeczkę. – odpowiedziałam. Odsunął się i posłał kolejne, przesłodki, uśmiech. Chwilę potem objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Jak dobrze, że te podłokietniki można było odsunąć, inaczej wbijałby mi się w brzuch. A tak spokojnie wylądowałam na klatce piersiowej blondyna. Poczułam jak rumieniec wlewa się na moje policzki. Zapowiadał się zdecydowanie przyjemny wieczór.
_______________________________________
Witajcie skarby. Taa moja obowiązkowość powala. Ja coś wspominałam o regularnych rozdziałach?
Nie ważne. Następne rozdziały postaram się dodawać regularnie. Dzisiaj trzecia rocznica powstania one direction. Jestem z nich strasznie dumna. W dodatku pobiliśmy rekord wyświetleń 'best song ever'. Nie wyobrażam sobie, jak 1D musi być szczęśliwe. Do następnego, miśki ♥